29 marca 2011

Operacje głosem na duszach ludzkich, czyli wczorajszy koncert Kayah & Royal String Quartet.

Już pierwsze dźwięki kwartetu Royal sprawiły, że wszystko dookoła widziałam nieostro (no, domyślcie się czemu), a głos Kayah (którym "operowała" do tego stopnia, że miałam wrażenie, iż najogromniejszy żyrandol jaki w życiu widziałam przeistacza się w żarówkę od lampek choinkowych) pozbawiał ludzi oddechu.
Nikt, kto nie miał okazji tego przeżyć, nie jest w stanie zrozumieć mojego obecnego stanu. Zrozumie go za to niespełna tysiąc osób znajdujących się wtedy na sali.

18 marca 2011

Ostatnimi czasy dopadł mnie deficyt słowny i oszukuję się tym, że potrafię wyrazić się w malarstwie. Cień grafitu i smuga akwareli na kartce to nie Ja.

1 marca 2011

Z bólem głowy i gorączką (spowodowaną przeziębieniem) spoglądam na palące słońce wkradające się przez moje okno do pokoju.
Miejmy nadzieję, że to już wiosna.

Wiosna przyjdzie i tak.



 "Po koncercie aż nie można dojść do siebie. Chciałoby się tam wracać. Kayah jest magiczna."

Po 28 marca będę dochodzić do siebie. : )