Operacje głosem na duszach ludzkich, czyli wczorajszy koncert Kayah & Royal String Quartet.
Już pierwsze dźwięki kwartetu Royal sprawiły, że wszystko dookoła widziałam nieostro (no, domyślcie się czemu), a głos Kayah (którym "operowała" do tego stopnia, że miałam wrażenie, iż najogromniejszy żyrandol jaki w życiu widziałam przeistacza się w żarówkę od lampek choinkowych) pozbawiał ludzi oddechu.
Nikt, kto nie miał okazji tego przeżyć, nie jest w stanie zrozumieć mojego obecnego stanu. Zrozumie go za to niespełna tysiąc osób znajdujących się wtedy na sali.
18 marca 2011
1 marca 2011
Z bólem głowy i gorączką (spowodowaną przeziębieniem) spoglądam na palące słońce wkradające się przez moje okno do pokoju.
Miejmy nadzieję, że to już wiosna.
Wiosna przyjdzie i tak.
"Po koncercie aż nie można dojść do siebie. Chciałoby się tam wracać. Kayah jest magiczna."
Po 28 marca będę dochodzić do siebie. : )
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
