Piątek.
Tak, właśnie, mamy piątek. Dzisiejsza ranna pobudka nie niosła za sobą jakiegokolwiek sensu, zaszkodziła wręcz nieco bardziej, niż pomogłoby spanie do 12.
Dwa języki polskie przeminęły z wiatrem i sprawiły tym samym, że przeminęło jakieś 46% dnia szkolnego.
Studniówkowcy z radością i odrazą do wszelakich wystąpień publicznych (nie będę tłumaczyć o co chodzi) wymaszerowali ze szkoły przed 11, ja również.
+ Wałkuję w kółko piosenkę "Dobre złe nieważne" o tekście, który pochłaniam doszczętnie. Kayah jest mistrzynią w tworzeniu poezji. ♥
