Zegar wybijający północ, stara kamienica, obce mieszkanie, enigmatyczne drzwi.
Ostatnio przypomniałam sobie książkę, którą czytałam baaardzo dawno temu (tytułu nie pamiętam, a szkoda, bo sięgnęłabym po nią z chęcią) i pomyślałam, że fajnie było by znaleźć się choć na chwilę w opisanym w niej świecie. Zbłądzić gdzieś pomiędzy literką "n", a "t" i uwierzyć w sens słowa "fantastyczny". Zbudzić się nagle w bieli łóżka, zbiec po schodach w koszuli z kieszeniami pełnymi wiatru, dotknąć drzwi prowadzących do spełnienia marzeń. Wejść do ogrodu i zrywać je z drzew.
Może zbyt proste, może nudne...
Ale jakie piękne.
