6 lutego 2011

Ostatnio zauważyłam, że zamiast fotografowania wolę ubierać wszystko w słowa. Zapewne to skutki niepogody, ale przynajmniej odpocznę od zdjęć i nabiorę sił na nowe, lepsze.

Dni mijają. Najzabawniej te w towarzystwie małej Zuzi, którą w następnym tygodniu kradnę do siebie na noc. Nie będzie to noc przegadana, chociaż mała, jak na 7 miesięcy, gaworzy/śpiewa/"gada" całkiem nieźle. : ) Muszę się więc nacieszyć wolnym czasem, bo powrót do szkoły i ostatnie dwa miesiące w niej spędzone będą bardzo zawiłe, a moje nastawienie (w walce o jeszcze lepsze oceny) bojowe.