29 października 2010
27 października 2010
23 października 2010
21 października 2010
18 października 2010
Poniedziałek, jesień, i tym podobne. : )
Tak nudnego poniedziałku jeszcze nie było. Wiem, że ostatnio narzekam na nudę (a jako, że jesień mamy zaawansowaną - monotonia jest standardem), ale za oknem jest naprawdę cudownie! W tym problem, bo jestem leniem. To znaczy - Ja tak twierdzę (w końcu monarchiaaa, nie?). Twierdzę, albo po prostu marudzę. Może lepiej pójdę rysować.
Nie mogę doczekać się sobotniej sesji, bo niedość, że z Ingą, to jeszcze w taaakiej scenerii. : )
Dzisiejsze barwy na ulicach powaliły mnie na łopatki.
17 października 2010
Znienawidzona niedziela.
Jak wyżej. Zdecydowanie wolałabym dwa poniedziałki, niż nawet kilkusekundową niedzielną bezczynność. Tak właściwie to nie należę do osób lubących nudę, więc marazm nie jest w stanie podać mi dłoni. Zaraz obsypię się książkami, potem przerzucę się na rysunki, włączę wszystkie płyty, które mam, poukładam ołówki od najtwardszych i zgłupieję. Tak, zgłupieję, ale przynajmniej ze świadomością, iż mam porządek nie tylko na biurku, ale i w głowie.
13 października 2010
Dziś w roli głównej wtorkowy zachód Słońca.
Być może jestem dziwna, bo nawet chodząc unoszę głowę i patrzę w niebo ("być może" brzmi tu raczej przypuszczająco, niż twierdząco), ale dla mnie Niebo jest cholernie magicznym "obiektem" (raczej błękitnym pejzażem), i choć od magii trzymam sie z daleka, ono przyciąga mój wzrok zawsze. Stamtąd wyczytałam chyba najwięcej marzeń, tam widzę najwięcej wspomnień. Jest jak film dokumentalny o mnie samej. O mnie i o niektórych z was, bo was znam, ale to jaką odgrywacie tam rolę zależy tylko od was. Bardzo chciałabym wiedzieć jak nazwać tę pokrętną lecz uwielbianą przeze mnie moją własną osobowość, która pozwala mi to wszystko tak łatwo dostrzec, bardzo.
Wybaczie mi zdjęcia z telefonu, ale zrobione są symbolicznie. Dla Natalii.
9 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






