Tym razem optymistycznie. Dlaczego? Bo jest piątek, a w piątek mogę wziąć w rękę moje zeszłotygodniowe łupy książkowe, które kuszą mnie cholernie, jak to książki. Nie wiem kto zaraził mnie tą miłością, ale jak się dowiem to mu podziękuję (i ukradnę jego książki ; D).
26 listopada 2010
W pjatnicu...
Tym razem optymistycznie. Dlaczego? Bo jest piątek, a w piątek mogę wziąć w rękę moje zeszłotygodniowe łupy książkowe, które kuszą mnie cholernie, jak to książki. Nie wiem kto zaraził mnie tą miłością, ale jak się dowiem to mu podziękuję (i ukradnę jego książki ; D).
Chciałabym... muszę (!) zebrać się w sobie i znaleźć przynajmniej godzinę na porządne zdjęcia. Modelkom na razie mówię: nie. Nie mam cierpliwości i przestaniecie mnie lubić jak schrzanię waszą pracę i zburzę nadzieje na dobre ujęcia : ). Tak mówię za to naturze martwej. Tylko when?
Tym razem optymistycznie. Dlaczego? Bo jest piątek, a w piątek mogę wziąć w rękę moje zeszłotygodniowe łupy książkowe, które kuszą mnie cholernie, jak to książki. Nie wiem kto zaraził mnie tą miłością, ale jak się dowiem to mu podziękuję (i ukradnę jego książki ; D).
19 listopada 2010
14 listopada 2010
14 listopada
Za kilka dni czekają nas kolejne matury, a tu na łóżku obok mojego kota leżą co raz to nowe stosy makulatury zapisanej hieroglifami, z których wypadałoby uczyć się na bieżąco.
Zdarza mi się być leniwą, nie ma w tym nic dziwnego, ale przedmioty typu prowadzenie działalności gospodarczj doprowadzają mnie do stanu hibernacji : ). Podziwiam osoby, które mają te wszystkie dziwne pojęcia w jednym palcu, i nienawidzę ich, gdyż dla mnie są robotami, a nie ludźmi.
5 listopada 2010
Jesienne medytacje.
Nic, tylko świst wiatru spomiędzy niedomkniętych okien. Pogoda jest straszna, a u mnie zaczyna się dokładnie to, co rok temu. Z powietrzem przylazło coś dziwnego, co odbiera mi wewnętrzną radość, wyciąga swoje wielkie łapska i zgarnia z półek co popadnie. Z tego właśnie powodu lubię wstawać wcześnie rano i jechać do szkoły. Wbrew pozorom, tam się nie myśli...
Nic, tylko świst wiatru spomiędzy niedomkniętych okien. Pogoda jest straszna, a u mnie zaczyna się dokładnie to, co rok temu. Z powietrzem przylazło coś dziwnego, co odbiera mi wewnętrzną radość, wyciąga swoje wielkie łapska i zgarnia z półek co popadnie. Z tego właśnie powodu lubię wstawać wcześnie rano i jechać do szkoły. Wbrew pozorom, tam się nie myśli...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
