5 listopada 2010

Jesienne medytacje.

Nic, tylko świst wiatru spomiędzy niedomkniętych okien. Pogoda jest straszna, a u mnie zaczyna się dokładnie to, co rok temu. Z powietrzem przylazło coś dziwnego, co odbiera mi wewnętrzną radość, wyciąga swoje wielkie łapska i zgarnia z półek co popadnie. Z tego właśnie powodu lubię wstawać wcześnie rano i jechać do szkoły. Wbrew pozorom, tam się nie myśli...